| prev | next |
Prosto z Trelleborga pojechaliśmy do Norwegii, gdzie naszym celem była niewielka miejscowość Gudvangen, położona w bardzo malowniczej dolinie, nad fiordem. Po drodze zatrzymaliśmy się w Oslo, jednakże z powodu złego zgrania w czasie większość muzeów byłą zamknięta. Ograniczyliśmy się do zwiedzenia miasta i portu. Drogę z Oslo wybraliśmy z jednej strony dość niefortunnie, gdyż jechaliśmy bardzo rzadko uczęszczanymi drogami, lecz na szczęście uniknęliśmy nieprzyjemności. Z drugiej strony mieliśmy okazję podziwiać przepiękne widoki dzikiego, norweskiego krajobrazu. Przy okazji zwiedziliśmy kilkanaście zabytkowych kościołów słupowych, których w tej części Norwegii zachowało się bardzo wiele od czasów średniowiecza. Na końcu podróży przejechaliśmy przez serię długich tuneli wykopanych pod górami, co było dla nas skądinąd nowym i ekscytującym przeżyciem (najdłuższy miał 24,5 km długości). Na miejscu w miarę sprawnie rozłożyliśmy namioty i zaczęliśmy się aklimatyzować w tamtejszym środowisku. Nie było to łatwe, bo pogoda była kapryśna, delikatnie mówiąc. Sama organizacja festiwalu również rozczarowała niektórych z nas, jako że za możliwość skorzystania z prysznica trzeba było zapłacić. Zawsze pozostawała możliwość kąpieli w fiordzie, lecz okazało się to nie warte uzyskanych korzyści. Te nieprzyjemności rekompensowały z nawiązką widoki oferowane przez otoczenie Gudvangen. Zwłaszcza rankiem, gdy mgła schodziła z gór widok był oszałamiający. Tamtejsza impreza była w głównej mierze marketem, więc i my rozstawiliśmy swój kram. Szczególnym wzięciem cieszyły się ubrania i białe lisy, więc większość z nas była zadowolona z ubitych interesów. Oprócz tego, aby uatrakcyjnić sobie pobyt wybraliśmy się na kilka wycieczek krajoznawczych. Jako że Norwegia słynie z wysokich cen, jedyną okazją żeby dobrze zjeść były urodziny Hjjalmara. Wtedy sprawiliśmy sobie prawdziwą ucztę, na co dzień jednak zadowalaliśmy się skromniejszymi posiłkami. Wybraliśmy się także na jednodniową wycieczkę do Bergen, gdzie zwiedziliśmy muzeum i starą część miasta. Na koniec festiwalu odbyła się pożegnalna uczta, na której zagrał, ku wielkiej uciesze wszystkich, duński zespół muzyki dawnej Krauka.
Pomimo niewielkich niedogodności, ten wyjazd można niewątpliwie uznać za udany.
Autor: Trygve